W Polsce coraz wyraźniej widać zmianę w podejściu do alkoholu. Coraz więcej osób wychodzi dziś do baru nie po to, żeby się upić, ale żeby czegoś doświadczyć. Zamiast kolejnego „szybkiego drinka” liczy się smak, historia produktu i atmosfera miejsca. Alkohol przestaje być celem samym w sobie – staje się elementem spotkania, rozmowy i świadomego wyboru. Ten zwrot widać szczególnie wyraźnie w kulturze barowej, gdzie obok klasycznych koktajli coraz częściej wybierane są wersje bezalkoholowe, degustacje i wydarzenia oparte na doświadczeniu, a nie ilości, na co zwracają uwagę przedstawiciele warszawskiego Ginnery Gin Bar oraz marki Ginnery Gin.

„Jako kraj podchodzimy do alkoholu inaczej niż jeszcze kilka lat temu – zdecydowanie widzimy, że dziś wygrywa podejście jakościowe” – mówi Filip Bołtowicz, jeden z założycieli marki Ginnery Gin. Jak podkreśla, dla wielu gości kluczowy staje się świadomy wybór produktu: „Bardzo często nie decydujemy się na alkohol dla samych procentów – tylko po to, by sięgnąć po konkretny produkt i jakościowy smak”.

 

Gin jako trunek całoroczny – także zimą

Jeszcze niedawno gin w Polsce kojarzony był głównie z letnim drinkiem z tonikiem. Dziś – dzięki rozwojowi technologii, sprzętu i miksologii – stał się trunkiem o znacznie szerszym spektrum smaków i form podania. „Na przestrzeni lat gin nabrał bardzo wielu nowych aspektów i możliwości. Ludzie testowali różne kombinacje i uzyskiwali zupełnie nowe efekty. Patrząc chociażby na przykładzie naszej marki – oprócz klasycznych propozycji stworzyliśmy również nowoczesne wariacje oparte o smak czekolady, wiśni czy też naszej polskiej pigwy” – zauważa Filip Bołtowicz. Przykładem zimowego podejścia mogą być rozgrzewające koktajle, w tym autorskie interpretacje grzańca na bazie ginu.

Rzemiosło: uważność, naturalne składniki i czas

W odróżnieniu od masowej produkcji, rzemieślniczy gin oznacza większą kontrolę jakości i uważność na każdym etapie – od receptury po finalną butelkę. „Stawiamy na jakość, nie na ilość” – podkreśla twórca marki Ginnery. Jak dodaje, budowanie profilu smakowego to proces wymagający czasu: „To zajmuje dni, miesiące, a czasem nawet lata, by stworzyć odpowiednią kombinację smakową. Na przykład stworzenie receptury naszego ginu o smaku wiśni i czekolady trwało dwa lata”.

Na ten aspekt zwraca uwagę również Filip Bołtowicz, podkreślając znaczenie składników i cierpliwości w rzemieślniczej produkcji. Przykładem jest Sloe Gin – owocowy likier na bazie London Dry Gin, inspirowany brytyjską tradycją. „Na jedną butelkę trafia około pół kilograma owoców, niewielka ilość cukru, a całość leżakuje przez sześć miesięcy” – wyjaśnia. „Pracujemy na nieprzetworzonych składnikach, dlatego każda partia może różnić się niuansami smakowymi. To właśnie jeden z kluczowych elementów rzemiosła”. Jak dodaje, w produkcji masowej często sięga się po koncentraty i syropy, ponieważ przy skali przemysłowej świeże owoce zwyczajnie się nie opłacają.

Dry January i bar bez presji: smak, spotkanie, wybór

Styczeń to moment, w którym temat odpowiedzialnej konsumpcji wraca szczególnie wyraźnie. Z perspektywy Ginnery kluczowe jest jednak to, że kultura barowa nie zanika – zmienia się jej sens. „Potrzeba wyjścia, spotkania się i spędzenia czasu z innymi nie znika” – mówi Filip Bołtowicz. „Wyjście do baru nie musi jednak oznaczać konieczności spożywania alkoholu. To przestrzeń doświadczeń – od smaku i aromatu, po sposób podania i historię produktu – które mogą istnieć także w wersjach bezalkoholowych”.

Właśnie dlatego rośnie znaczenie bezalkoholowych propozycji. „Widzimy wyraźny wzrost zainteresowania produktami bezalkoholowymi. Nasza karta mocktaili, w tym połączenia bezalkoholowego ginu i matchy, realnie odpowiada na tę potrzebę – i goście bardzo chętnie z niej korzystają” – podkreśla Bołtowicz. Równolegle bar rozwija ofertę doświadczeń, które nie są skoncentrowane wyłącznie na piciu – od warsztatów po wydarzenia i aktywności towarzyskie.

Gin jako doświadczenie

Wspólnym mianownikiem obserwowanych zmian jest przesunięcie akcentu z picia „dla efektu” na smak, rytuał i jakość spędzanego czasu. „Gin to przede wszystkim doświadczenie – opowieść, aromaty i kontekst” – podsumowuje przedstawiciel marki Ginnery. Jak dodaje, podobnie jak klasyczne koktajle niosą ze sobą skojarzenia z miejscem i stylem życia, tak gin może być doświadczeniem – w tym przypadku osadzonym w brytyjskiej tradycji i rzemieślniczym podejściu do smaku.

Elementem budowania świadomej kultury picia jest edukacja i degustacja.  Bar przestaje być miejscem konsumpcji – staje się przestrzenią doświadczeń, rozmowy i smaku. Świadoma kultura picia zaczyna się bowiem od poznania smaku – spróbowania, porównania i zrozumienia, co właściwie mamy w kieliszku.

Dodaj komentarz